Lexus IS 200t – japoński uwodziciel

Obok tego samochodu po prostu nie można przejść obojętnie. Przyciąga wzrok nawet najbardziej wybrednej klienteli i nie ma się co dziwić. To przecież jedno z najładniejszych, japońskich aut ostatniej dekady. Nie znasz się nam malarstwie, jedyne co przyszło ci rysować to ludziki na marginesie podczas nudnych lekcji chemii, ale patrzysz na niego i masz ochotę go namalować, jest tak dobry. Lexus IS 200 T, to dzisiejszy bohater, który walczy o swoje miejsce na rynku.

https://i.wpimg.pl/315x0/m.autokult.pl/lexus-is-4-3e2f9f2825e389a63aa3f.jpgPatrząc na to trochę chłodnym okiem – 162900 złotych za podstawową wersję, a dodatki typu skóra to koszt rzędu 20000 złotych, nie wspominając o ubogiej gamie kolorystycznej podstawowej wersji. W środku nie ma cudów, są tacy, którzy twierdzą, że pewien Amerykanin nie wydostał się z tylnego siedzenia, bo jest tam tak niewiele miejsca. Bagażnik ma 480 litrów, pali jakieś 11 litrów na 100 kilometrów w mieście. I tym oto sposobem na wejściu powstaje pytanie – po co komu cholernie drogi, ciasny Lexus z dziwnym zegarkiem na środku, tak zaprojektowanym, abyś nie odczytał godziny. Wszystko się wyjaśnia, gdy go odpalisz i ruszysz z miejsca. O mój Boże, siło w którą wierzę, czy cokolwiek w czym teraz jestem co się tutaj dzieje. Przecież pod maską jest tylko 2.0 a zachowujesz się, jak kompletny wariat. No i tutaj zaczyna się ta magiczna przygoda z nowym Lexusem IS. Pod maską ma 240 KM, do setki przyspiesza w 7 sekund, a do tego ma napęd na tył. Ten ciasny sedan ma moment obrotowy 350 Nm! Mam tyle momentu, że mogę robić dziury w czasoprzestrzeni na każdym rondzie.

https://m.autokult.pl/lexus-is-1-4bc8abdb6146d269152d8,750,470,0,0.jpgTo zupełnie nieistotne, że ma automatyczną skrzynie biegów i mówię to ja, największy przeciwnik tego rodzaju udogodnienia. To auto po prostu sprawia, że czujesz się lepiej. Każdy zakręt sprawia, że chcesz go pokonać lepiej, dokładniej i co najważniejsze – szybciej! Może nie są to jakieś ogromne pokłady mocy na papierze, ale uwierzcie mi jak ta moc przenosi się na asfalt to jest nie do opisania. Dodajmy do tego, że automat na pokładzie Lexusa jest ośmiostopniowy, czyli jeśli zechcesz nim jeździć oszczędnie to na pewno tak pojedzie. I to jest właśnie w nim najfajniejsze, daje radość, gdy jej potrzebujesz i jest normalnym samochodem użytkowym, gdy nim być musi. Wnętrze, jak to w Lexusie dopracowane w każdym detalu, nie ma się do czego doczepić, jakość na najwyższym poziomie, a niemieccy konkurenci mogą pomarzyć sobie o tak pięknych fotelach, kokpicie, kierownicy, drążku zmiany biegów, wszystko poza tym oldschoolowym zegarkiem mi się podoba. I nie interesuje mnie, że BMW 330i jest szybsze, bo Lexus ma to, czego nigdy BMW mieć nie będzie – klasę i styl. Trzyma fason, nigdy Cię nie zawstydzi w towarzystwie kogokolwiek, a jeśli BMW chce się ścigać, to przykro mi, ale z ch…chwastami nie tańczę.

https://m.autokult.pl/lexis-is-200t-9-d262629695981260,910,500,0,0.jpgNie mogę też być brutalny, bo BMW 3 to główny konkurent dla Lexusa IS, ale jest tak cholernie wulgarne, że ciężko mi wysiąść z Lexusa i pomaszerować w jego stronę. To, jak randka z dziewczyną, której niczego nie brakuje z wyglądu i inteligencji, ale klnie jak szewc, pali i pije więcej od Ciebie, dokładnie taka jest seria 3! Lexus natomiast jest tym cichą, schowaną w kącie urodziwą damą, która gdy trzeba się odezwać zmiecie Cię z powierzchni Ziemi ripostą, sarkazmem, zrobi to ze smakiem. Zakochałem się w IS, nawet jeśli ma jakieś wady, o których mowa jakieś kilkanaście zdań temu to nie mają znaczenia, gdy się nim przejedziesz, zapomnisz o nich po pierwszych 300 metrach, bo to samochód z charakterem, duszą, coś o co naprawdę ciężko w XXI wieku.

Źródło zdjęć: http://autokult.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *