Krakowscy kierowcy, więcej wyobraźni poproszę!

Wróciłem z przytupem do Krakowa. Bo tak oto zostałem kierowcą zawodowym, który na co dzień zmaga się z utrudnieniami w ruchu, największymi korkami w Polsce, dziwną organizacją ruchu, brakiem miejsc parkingowych. I w tym wszystkim najbardziej uciążliwi są niestety inni użytkownicy dróg, o tym chcę dzisiaj napisać, tak bardzo ciśnie mi się na usta ten temat, że zwyczajnie nie mogę się powstrzymać.

http://m.autokult.pl/1723705273-993132d96e-o--b3dc7db,630,0,0,0.jpgJa wiem, że prawie każdy z nas czuje się najlepszym kierowcą, tym którego tempo, sposób zachowania na drodze jest wzorcowy. Na wstępie już powiem, że nie próbuję siebie stawiać za wzór, jak powinno się jeździć po Krakowie? O nie, nie odpowiem na to pytanie, rangą z żółtodzioba powoli przechodzę na świeżaka, ale są pewne schematy zachowań, uniwersalne dla każdego miasta, które jakoś nie działają w Krakowie tak jak powinny. Wielu kierowców zawodowych z Krakowa przyznało mi tu rację, myśli tak samo, stąd ten wpis. Zacznijmy od korków, które drażnią nas najbardziej. Skąd się biorą? Głupia organizacja ruchu, za dużo sygnalizacji świetlnych, czy może sama architektura miasta, które jest za ciasne na komunikację i taką ilość samochodów? Po części może tak, ale to w gruncie rzeczy w większości nasza wina, kierowców. Jazda na zakładkę – słyszeliście o czymś takim? Skoro tak to, dlaczego kluczycie na jednym pasie i nie możecie wpuścić oczekujących na swoją kolej po Waszej prawej stronie? Na Powstańców Wielkopolskich widać to jak na dłoni, ruch idzie płynnie w jednym wypadku, gdy na środku stoi policja i patrzy wszystkim na ręce – jedno auto, wpuszcza jedno auto i nie ma przestoju, korek jedzie, brawo!

http://i67.tinypic.com/oswq2p.jpgA jak jest bez policji? Kompletna dżungla, wielu na lewym pasie kluczy, żeby tylko nie wpuścić nikogo. Ci co stoją z tyłu denerwują się i decydują się na zmianę pasa na ten, który kończy się za 100-200 metrów, a no bo trzeba te dwa, trzy samochody być do przodu. Oczywiście później nikt takiego delikwenta nie wpuści, no bo cwaniak. Zauważyłem również, że jeśli masz inną rejestrację niż KR to krzyż na drogę i dużo cierpliwości, bo jesteś jak wyrzutek i patrzą na Ciebie, jak na trendowatego. Miasto jest dla wszystkich, jeśli ktoś ma inną rejestrację to nie znaczy, że tu nie mieszka na stałe. Dwupasmowych dróg w Krakowie nie brakuje, ktoś jest na pasie rozruchowym i nabiera prędkości, aby włączyć się do ruchu, co robią ludzie po jego lewej? Czy zmieniają pas, aby ten mógł sprawnie wjechać na drogę, która go interesuje? Ależ skąd, przyspieszają, przez co robi nam się mały Need For Speed, a jeśli nie masz zbyt dynamicznego auta to licz się z tym, że pas rozruchowy się skończy, Ty staniesz w miejscu i na swoją kolej musisz poczekać dobrych kilka lat. A w drugą stronę, ktoś wjeżdża na pas rozruchowy, wbija migacz i staje w miejscu. Na co czeka? To pozostaje jego tajemnicą, bo w taki sposób nie włącza się do ruchu na takiej drodze, w żadnym wypadku. Kolejna rzecz – skrzyżowania z sygnalizacją świetlną, jest tego tutaj więcej niż kamienic. Wielokrotnie zawalają kierowcy stojący tuż przed sygnalizatorem, mają czerwone, więc biorą telefon w dłoń i jazda, zamiast pilnować zmiany na zielone. To nie jest takie trudne, czerwone nie pali się wieki. Obserwujemy przejście dla pieszych, jak tylko piesi dostaną czerwone, wbijamy pierwszy bieg i czekamy, aż pojawi się magiczny, żółty kolor, a później zielony.

http://i68.tinypic.com/qs0dfn.jpgJak to wygląda w praktyce? Zapala się zielone, a auto na samym początku stoi i tak dobre kilka sekund minie, zanim wbije bieg i łaskawie ruszy z miejsca. Powiecie, że to tylko kilka sekund, ale te kilka sekund to 2, może 3 auta, które zdążą jeszcze zmieścić się na zielonym, po 20-40 sekundach znów zaświeci się czerwone i unieruchomi kilka aut za dużo, a mogli już ruszyć, korek rozładowywałby się sprawniej. Są miejsca, jak skrzyżowanie ul. Opolskiej z Al. 29 Listopada, gdzie światło zielone świeci się niecałe 20 sekund, więc takie kilka sekund jest na wagę złota. O popularnych Alejach nie będę pisał, bo to już kompletna dżungla, dzisiaj miałem sytuację, gdy stoję i widzę na środku, między pasami zieleni (gdzie się zawraca) kierowcę na rejestracji SK, który tak sobie stoi nieśmiało, czekając na tego jednego rycerza, który go wpuści. Byłem na środkowym pasie, więc nie mogłem go wpuścić, ale gdy znalazłem się na jego wysokości pozwoliłem sobie na otwarty apel do kierowcy po mojej lewej – „No Panie weź go Pan wpuść, widzisz Pan, że gość ze Śląska przyjechał do tej dżungli i nie wie co ma ze sobą zrobić”. Kierowca się obśmiał i wpuścił Pana na SK, może nawet poprawiłem mu nastrój z rana. To takie detale, można o tym pisać więcej, ale ten apel jest skierowany do wszystkich, również do mnie, bo sam wielokrotnie łapię się na niepotrzebnych zmianach pasa, rozmowach przez telefon na czerwonym. Razem usprawnijmy ruch, bądźmy dynamiczni, więcej wyrozumiałości i przede wszystkim wyobraźni, zróbmy z Krakowa przejezdne miasto!

One Reply to “Krakowscy kierowcy, więcej wyobraźni poproszę!”

  1. Jako Krakus czuję się wywołany do odpowiedzi.

    Problem to zamknięcie Krakowa na resztę świata przez wszystkich w wieku średnim i starszych. Wiedzą zawsze lepiej, a sami (w ich opinii) nie popełniają błędów).

    I większość ma gdzieś samochody: nie interesują się tym jak jeździć. Po prostu jadą jak czują bo „przecież mieszkają w dużym mieście i się znają”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *