Raport sytuacyjny, Scorpio w śpiączce

Nowy miesiąc, nowe wyzwania, nowe posty! Na początek kilka faktów o Scorpio. Tak, auto nie działa, póki co mam sialalala i wożę się za pasażera. Miałem na chwilę inne auto zastępcze, ale skomplikowana historia, o której nie będziemy rozmawiać, zajmie się nią ktoś inny (szczegóły wkrótce).

http://i66.tinypic.com/4rckz7.jpgProblem ze Scorpio zaczął się w poniedziałek, wychodzę na parking pod basenem, przekręcam kluczyk a tu głucho, zero reakcji rozrusznika na polecenia ze stacyjki. Totalne zero, kilkanaście prób nie przyniosło efektu, samochód został odpalony na „pych” i tak oto pognałem do mechanika, gdzie postawiliśmy wszystko na rozrusznik. Termin naprawy – środa, który był dość problematyczny, bo we wtorek do pracy, a w środę na tatuaż do Mikołowa, więc auto jest mi potrzebne. Na szczęście mam wspaniałych ludzi wokół siebie i nie miałem problemu z transportem, stało się jednak coś dziwnego. Po tym jak kilkakrotnie uderzyłem w rozrusznik, podociskałem te kable, minęła godzina, dwie, auto odpaliło! Bez problemu, bez żadnego żyłowania. Szok! We wtorek pojechałem normalnie do pracy, ale z racji, że jestem przezorny to wolałem z tym zrobić i auto trafiło do mechanika w środę. Szczotki, bendiks do wymiany, walczymy od czwartku, bo wtedy przyjadą części, no w porządku. Rozrusznik naprawiony, auto kręci, ale nie zapala.

http://i67.tinypic.com/wbxen5.jpgPół czwartku, cały piątek walki mechaników z diagnozą, rozebranie elektryki na części pierwsze, bo auto zwyczajnie nie ma iskry. Komputer/moduł sterujący silnikiem był lekko zalany płynem do spryskiwaczy, więc poszedł do przelutowania, ale nie dało to żadnych efektów. Końcem piątku stwierdzono, że stawiamy na komputer, jutro będę zamawiał i miejmy nadzieję, że po wymianie Scorpio ruszy, ale szanse są jak wszędzie 50/50, jeśli nie wystartuje to będziemy mieli poważny problem, bo to auto jest mi potrzebne, jak jeszcze nigdy akurat teraz. Póki co jestem pasażerem i to nie byle czego, bo MG ZR, co w sumie mi zaczęło pasować i jest to przerażające. Miałem na chwilę coś zastępczego, nawet chciałem kupić, ale nie udało się z różnych przyczyn, o których ciężko mówić publicznie. Tak, więc póki co pozostaje mi Was prosić, żebyście trzymali kciuki, niech Scorpio po wymianie modułu zastartuje. Niedługo relacje z testów, które przeprowadziłem, będzie ciekawie, uwierzcie mi na słowo! Póki co skazany na życzliwość rodziny i przyjaciół tudzież na komunikację miejską, siedzę na pasażerskim fotelu, choć wolałbym na moich starych, welurowych, fordowskich siedziskach. Przykro trochę i nie będę ukrywał, że zwyczajnie boję się o los mojego Scorpio, oby nie było tak źle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *