Samochód inny, niż inne?!

Zadano mi ciekawe pytanie, czy jest możliwość kupienia w Polsce samochodu innego niż wszystkie? Wydaje się to pytanie trywialne, ale autorowi nie chodzi o coś co jest mało popularne, czy rzadko spotykanie, chodziło mu o samochód, którego w Polsce jest co najwyżej kilkanaście sztuk i w dodatku postanowił ograniczyć budżet do 10 tysięcy złotych. Wariat czy co? No nic, postanowiłem obdzwonić trochę miejsc w Polsce i oto na jakie samochody wpadłem. Jestem się w stanie założyć, że część z Was pierwszy raz w życiu zobaczy te auta na oczy, ale motoryzacja nie jedno ma imię!

http://i64.tinypic.com/2j1wzee.jpg10 tysięcy złotych i auto którego w Polsce zwyczajnie nie ma i nigdy nie było! Wydaje się, że to zadanie awykonalne, ale nie dla Waszego ulubionego blogera. Rozgrzałem telefon do czerwoności, doszedłem do tego, że nie kupię nic z XXI wieku, to będzie raczej oldtimer, w dodatku problematyczny w serwisie i być może nie na chodzie. Co tam, postawię sobie poprzeczkę jeszcze wyżej musi być na chodzie. Tak oto pierwszym samochodem na który wpadłem był Brytyjczyk, a konkretnie Triumph TR7. Idę o zakład, że nie macie w swoim mieście czegoś takiego, auto z lat 80, które pod maską ma silnik 1.8 o mocy 110KM. W tamtych czasach to było coś, w dodatku to kabriolet, więc możecie być pewnie, że do kwietnia nim na ulicę nie wyjedziecie, chyba że w trzech kurtkach. Oczywiście nie obce mi było istnienie tego samochodu, widziałem kiedyś Triumpha na żywo, konkretnie TR5 na zlocie klasyków, ale TR7 jeszcze nigdy. I kto by pomyślał, że dostanę go w Polsce za około 8 tysięcy złotych? Świetna sprawa, gwarantuję Wam, że będziecie się musieli pół godziny tłumaczyć z zakupu tego samochodu, a drugie tyle zajmie Wam wyjaśnianie co to za samochód i skąd się wziął.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/7a/Austin_1800_%28ADO71%29.jpg/1280px-Austin_1800_%28ADO71%29.jpgIdąc dalej trafiłem na kolejny brytyjski samochód – Austina Princess, którego fani Top Gear pamiętają z odcinka o British Leyland. Nie wiem, czy wśród czytelników znajdzie się ktoś kogo rozgrzeje widok tego samochodu do czerwoności, ale skoro chcemy się wyróżniać tak mocno, dlaczego nie? Dodam, że trzeba być kompletnym wariatem, żeby wydać 10000 złotych na taki samochód, ale jeśli chcesz być jednym z kilku posiadaczy Austinów w naszym kraju to dobry sposób. To również auto z lat 80, pod maską którego bije silnik 2.2 o mocy 115KM! Chyba Triumph był jednak lepszą propozycją, ta jest przerażająca i w jakimś stopniu zgadzam się z Clarksonem, że to auto wygląda, jak kawał żółtego sera, ale to już oldtimer, więc miejmy choć trochę szacunku dla niego, ktoś się nieźle napracował, aby to auto pojawiło się na ulicy. Gdy zacząłem szukać samochodu dziwnego, innego założyłem, że zostanę w świecie oldtimerów. To założenie okazało się w 100% błędne, gdy dodzwoniłem się do Szczecina.

http://m.autokult.pl/brilliance-bs4-95ea88678ffdeb591,959,0,0,0.jpgOkazało się, że mogę sobie w cenie do 10000złotych kupić kilkuletni, dobrze wyposażony samochód. Brzmi jak bójda na kółkach i rzeczywiście coś w tym jest, bo samochód nazywa się Huachen Zhonghua, a na europejskim rynku Brilliance. Tak moi drodzy, Chińczycy już nas zalewają swoimi samochodami i za jakieś 8000 zł + koszty rejestracji w kraju możecie mieć 5-6 letni samochód, dosyć duży, ze starym silnikiem Mitsubishi pod maską. Można? Można! To strasznie dziwna propozycja i strasznie dziwny samochód, ale może być tak, że niedługo będzie ich na ulicach pełno, ze względu chociażby na cenę. Za tą cenę udało mi się też znaleźć amerykańskiego vana, ze skrzynią biegów, którą fani amerykańskich filmów zawsze chcieli mieć – drążek zmiany biegów przy kierownicy. Oczywiście jest to automat, więc nie będziemy go używać zbyt często, ale zawsze można się tym pochwalić.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/dd/1993-95_Mercury_Villager.jpgI na tym właściwie kończą się pochwały, bo Mercury Villager wygląda paskudnie i nawet nie ciekawi mnie, jak się tym jeździ, absolutnie jest to zły pomysł. Nie idźcie tą drogą, nawet jeśli chcecie się wyróżniać z tłumu, lepiej już kupić chińskie auto, tak mi się przynajmniej wydaje, bo dzisiejszy wpis to bardziej czcze spekulacje, których zażądał jeden z czytelników. Czy można mi dać trudniejsze zadanie? Pewnie nie raz mnie jeszcze zaskoczycie. Jestem przekonany, że w tej kwestii temat się wydaje wyczerpany, jest kilka takich aut, których mamy w Polsce tylko kilkanaście sztuk, ale ich ceny idą w dziesiątki tysięcy, jeśli natomiast macie 10000zł to darujcie sobie poszukiwania w stylu – kupię auto, którego nie ma nikt w promieniu 500 kilometrów, bo to się może źle skończyć, nawet gdy przyjdzie Wam wymienić świece, bo skąd w Polsce wytrzasnąć świece do Austina Princess, czy chińskiego Brilliance? Nie wiem i życzę Wam, abyście nie musieli szukać odpowiedzi na to pytanie.

Źródło zdjęć: http://autokult.pl https://en.wikipedia.org

One Reply to “Samochód inny, niż inne?!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *