Niespełniony sen o Tata Nano

Ten projekt miał być hitem, najtańszy samochód świata dostępny w salonie. Indyjska firma Tata, która zmotoryzowała swój kraj jest ambitna, a ich samochody można kupić u nas za całkiem rozsądne pieniądze. Nie będę oceniał tych aut, ponieważ nigdy nimi nie jeździłem. Ale do głowy przyszło mi zbadanie wątku Nano.

http://m.autokult.pl/tata-nano-496x329-4c9b2053aa04c6,630,0,0,0.jpgWygląda zabawnie, bryła trochę matizowata i muszę stwierdzić, że to pierwsza pralka na kółkach, która mi się podoba. Serio uważam, że Tata Nano to urocze mało autko, a jeszcze bardziej podoba mi się to ile kosztuje w Indiach. 100 tysięcy rupii, czyli jakieś 7000 złotych za nowy samochód! Wyobraźcie sobie, że za 3-4 wypłaty możecie kupić nowy samochód, albo wziąć na niego kredyt i spłacać go jak telewizor, czy lodówkę przez 2-3 lata. Genialna sprawa! Jak Wy to zrobiliście? A no pod maską niewiele ma, w środku podobnie, jakość blachy żadna. Silnik 0.6 wyciąga moc 33 KM, ale właściwie kogo to obchodzi, gdy nowe auto jest tak tanie. Gdybym miał na stałe mieszkać w Krakowie, albo na przykład Warszawie chętnie kupiłbym sobie takie Nano i jeździł nim do pracy. I w sumie tylko tyle, bo to autko nie bardzo nadaje się na dłuższe trasy. 105 km/h prędkości maksymalnej to mniej niż nasza Syrena, a wnętrze pewnie przyprawia o bóle kostno-stawowe.

http://m.autokult.pl/800px-tata-nano-266582-e55da5a4c,630,0,0,0.jpgMimo to ma 5 drzwi, śmieszną gębę i kółka jak rowerek dziecięcy. Uwaga! W promocji dostajecie też kierownicę i zamykanie wlewu paliwa gratis! Ej nie śmieję się w tym momencie, nadal nie mogę wyjść z podziwu jak zdołali zamontować dosłownie każdą niezbędną część za takie pieniądze. No, ale czas rzucić entuzjazm w niepamięć i wzbić się nad ponure, czerwone, socjalistyczne niebo Unii Europejskiej. Tak, tak! Nie zapomninajcie, że nie żyjecie w wolnym świecie, nie wolno Wam kupić tego co się Wam podoba, tylko to co podoba się tym draniom w Brukseli. Narzucili oni takie normy bezpieczeństwa, że po dostosowaniu Nano do europejskich norm, kosztowałaby ona jakieś 6-7 tysięcy euro, a więc przestaje to być dobra oferta. Nie chcę tu zahaczać o politykę, ale traktowanie obywateli Europy, jak kompletnie nieodpowiedzialnych kretynów, którzy nie potrafią zadbać o własne bezpieczeństwo to czyste niewolnictwo.

http://www.autoinfoz.com/gallery/interior/big/int-1317472392Tata%20Nano%20Diesel%20Interior%20Photos%204.jpgChciałbym mieć odkurzacz o takiej mocy, jaka mi się podoba, chciałbym wypić herbatę z dziurawca, chciałbym nadal czuć cynamon w szarlotce, chciałbym móc sobie wybrać żarówkę taką jaką chcę i wreszcie chciałbym sam zdecydować co ma w wyposażeniu mój samochód i jak bardzo jest bezpieczny. Jeśli sobie kupię Tata Nano, wyjadę na drogę dwupasmową, rozpędzę do 70km/h i nie zdążę wyhamować przed drzewem, to sam będę winny swojej śmierci i nikomu nic do tego. Najdziwniej pewnie czują się ludzie starsi, którzy przeżyli komunę, transformację do Lecha i z powrotem do komunizmu i następnie w 2004 roku do systemu niewolniczego. Coś strasznego, zwrócćie nam wolność! Pozwólcie mniej zamożnym ludziom kupić sobie auto w salonie. Tata Nano to byłaby wspaniała propozycja i pewnie sam bym z niej skorzystał. Ba! Zapewne co drugi Polak miałby na swoim podjeździe oprócz swojego obecnego auta małe, ekonomiczne Tata Nano. Może jeszcze dożyjemy czasów wolności i będzie nam dane poznać własności jezdne najtańszego samochodu świata, póki co musimy poczekać.

One Reply to “Niespełniony sen o Tata Nano”

  1. Sen o Nano nie spełnił się nawet w kraju produkcji. Wystarczy przytoczyć statystyki sprzedaży (z wiki angielskiej żeby daleko nie szukać):
    Nominal factory output is 250,000 pa

    FY 2009–2010 30,000 approx

    FY 2010–2011 70,432

    FY 2011–2012 74,527[43]

    FY 2012–2013 53,848[44]

    FY 2013–2014 first half (April to Sept.) 10,202

    Wprowadzenie tego na nasz rynek w zasadzie nie miałoby większego sensu niezależnie od regulacji unijnych. Fabryki w Indiach musiałyby produkować te samochody z kierownicą po lewej stronie (koszta i praktyczny brak możliwości sprzedania pojazdów na własnym rynku), transport (z Indii do Europy droga daleka i obwarowana cłem). Co z 7 tys pln zrobi kwotę pośrednią między Indyjską a Europejską i już czyni ten zakup nieopłacalnym. Bo przy 15-20 tys. za nawet lekko dozbrojone Nano (dajmy na to o wspomaganie układu hamulcowego i drugie lusterko) a 29 tys. za Forda Ka z klimatyzacją to już przepaść.
    Ponadto w poprzednim artykule podałeś co najmniej trzy powody dla których nie warto kupić nowej Taty Nano nawet po cenie w Indiach. Bo mniej więcej tyle fiatów Uno po pierwszym właścicielu w stanie umożliwiającym dłuższą eksploatację dostanie się za te pieniądze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *