Kraków – Oświęcim, czyli trasa nieprzewidywalna

Trasę Kraków – Oświęcim – Kraków ostatnimi czasy przemierzam regularnie. Wiem w jakich godzinach jeździć, aby ta podróż trwała krócej niż dobę, ale czasem, gdy nie jadę sam muszę poczekać na odpowiednią godzinę dla moich pasażerów. Tak stało się w zeszły czwartek, przed weekendem majowym. Z góry wiedziałem, że wyjazd o godzinie 17, w ostatni dzień przed dłuższym weekendem to strzelanie sobie w stopę, no ale wyrok zapadł i jak było?

http://m.autokult.pl/shutterstock-176106866-3134e1c82,630,0,0,0.jpgPrzede wszystkim należy sobie zdać sprawę, jak bardzo bezsensownie zaprojektowany jest Kraków. Sygnalizacje świetlne są tutaj średnio co 200 metrów, w północnej części Krakowa, aby dostać się na główną trasę w stronę Zakopanego, czy Katowic trzeba przemierzyć tą samą ulicę, więc milion ludzi pcha się w tą samą stronę i jakimś cudem robią się korki. W rezultacie wyjazd trwa od 40 minut do 1.5 godziny. Wskazówka zbliża się do tej drugiej granicy w momencie, gdy gdzieś na wyjeździe z Krakowa zdarzy się wypadek, a zdarzy się na pewno, bo w te dni nie brakuje na ulicach niedzielny kierowców, ludzi w Peugeotach, staruszków w Toyotach i „bizneswomen” w BMW X3, która akurat jest umówiona na kawę z psiapsiółką w Zakopanym (w Krakowie jest za mało kawiarni). No i jak się domyślacie akurat o godzinie 17, akurat w czwartek 30/04 i akurat przy zjeździe na Balice (czyli kierunku, w którym ja się udawałem) doszło do kraksy 5 samochód. Godzinę zajęło mi przemierzenie odległości 9 kilometrów i w tym momencie stanęliśmy w miejscu. Staliśmy tak dobre 15 minut i nie ujechaliśmy ani metra więcej, dopiero z informacji radiowych dowiedziałem się, że rozpoczęło się usuwanie skutków wypadku i w tym momencie moja cierpliwość się skończyła, gdy tylko ruszyliśmy zerwałem ze swoją zasadą – jedź spokojnie prawym pasem, bo potem trzeba będzie się wepchać.

http://i58.tinypic.com/1zgg4k8.pngWjechałem na lewy pas tak szybko, jak było to możliwe i z racji, że nie prowadził do zjazdu na Balice, prędkość na nim wynosiła zawrotne 30km/h. Dopiero 100 metrów przed zjazdem byłem zmuszony wrzucić kierunkowskaz i szukać kogoś, kto będzie tak miły wpuścić kolejnego cwaniaka, który zaoszczędził dobre 30 minut. Gdy już mi się udało i zostałem wpuszczony przez przemiłego kierowcę Mitsubishi, zapomniałem z jaką prędkością porusza się pas w kierunku Balice. Samochód znajdujący się przed przemiłym Panem z Mitsubishi ujechał metr i to byłoby na tyle. Ja natomiast wbiłem kierunkowskaz i zacząłem się zgrabnie wciskać w miejsce, zapominając o tym, że mój samochód ma 4,8 metra długości. Na chwilę zatarasowałem ruch na lewym pasie, ale nikt nie trąbił więc sukces. W ciągu kolejnych 20 minut przejechałem odległość 50 metrów i to było wystarczające marnotrastwo czasu, wbiłem lewy kierunkowskaz i skierowałem się w kierunku płatnej autostrady. Od zawsze jeżdżę przez Balice i małe miejscowości, bo jeśli wybiorę autostradę skrócę czas podróży o 10-20 minut, na czym mi zazwyczaj nie zależy i zaoszczędzę, bo pamiętajmy, że to płatna autostrada.

http://www.krakowlife.pl/images/partydir/380.jpgJednak w tym przypadku zaoszczędziłbym znacznie więcej czasu i pieniędzy, gdybym zdecydował się od początku skierować na płatną autostradę, ale z przyzwyczajenia nie przeszło mi to przez myśl. Plus oprócz zaoszczędzonego czasu to fakt, że Scorpio mógł w końcu rozwinąć skrzydła. I powiem Wam szczerze, trasę tą znam na pamięć, ale nigdy nie jestem w stanie określić ile czasu zajmie mi jej pokonanie. Mój rekord to 54 minuty, a najdłużej jechałem z Krakowa do Oświęcimia ponad 3 godziny. Czy jest na to reguła? Jeśli akurat w mieście nie odbywają się imprezy, to w godzinach nocnych możesz wyjechać z Krakowa w mniej niż 10 minut. Bo to jest właśnie najtrudniejszy etap moich regularnych podróży – wyjazd z Krakowa, później biorę głęboki oddech i już spokojnie, bez nerwów jadę kolejne 65 kilometrów.

Źródło zdjęć: http://autokult.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *