Najdziwniejsze taksówki, jakie widziałem

Taksówki widzimy dosłownie wszędzie, w dużych miastach jest ich czasem więcej niż autobusów. Zacząłem zwracać uwagę na to czym jeżdżą kierowcy trudniący się tym zawodem. Wiadomo, że jest pewna reguła – auto powinno być dosyć duże, aby pomieścić jak najwięcej pasażerów i ewentualnie ich bagaże. Musi też być w miarę ekonomiczne, więc nie dziwi fakt, że większość taksówek to auta na gaz i diesle, które zatruwają centra miast. Ale są też auta, które na taksówki kompletnie się nie nadają, a mimo to spotkałem je z magicznym światełkiem na dachu.

http://m.autokult.pl/taxi-7778bcc6eab3930a62d8b71baea,630,0,0,0.jpg

Zacznę od auta, które w sumie lubię. Chrysler PT Cruiser – nie jest to małe auto, ale na pewno nie można go przyrównać rozmiarowo do Passata kombi. Jest dosyć komfortowy, ale nie tak jak Mercedes klasy E, czy Renault Laguna. Zastanawia mnie, jak ktoś wpadł na pomysł, aby użyć Cruisera jako taksówki? Widziałem tylko dwie w życiu, ale o dwie za dużo. Auto wcale nie jest tanie w zakupie, za tą samą kasę dostaniesz szereg kombi, które znacznie lepiej nadają się do przewozu pijanych imprezowiczów do domu, czy podróżników na lotnisko.

http://m.autokult.pl/2007-chrysler-pt-street--f4ab3ce,630,0,0,0.jpgChrysler ma sporo miejsca z tyłu, ale maksymalnie dla dwóch osób, w dodatku jeśli taksówkarz będzie co najmniej moich rozmiarów (a to zdarza się dosyć często) to trzeba się liczyć z tym, że za fotelem kierowcy nie zostanie dużo miejsca. Dodajmy do tego niezbyt duży bagażnik i mało ekonomiczny silnik i ponownie zastanówmy się czy to jest auto dobre na taksówkę? Raczej nie, a mimo tego jest nią na co dzień. Idźmy dalej, jak wiele można powiedzieć o Fiacie Panda, nawet to, że jest strzałem w dziesiątkę XXI wieku, ale na pewno nie powiemy, że nadaje się na taryfę, bo tak nie jest. Tanie, małe, proste autko, w którym nawet dobrze się pracuje, pod warunkiem, że ma wspomaganie kierownicy. To znacznie częstszy widok, niż PT Cruiser jako taxi, nawet ktoś z Was pewnie się natknął. Z tyłu jest mało miejsca, siedzenia wcale nie są wygodne, a bagażnik pomieści dwie torby na zakupy, a jeśli ma instalację gazową, to trzeba tam upchnąć jeszcze koło zapasowe, przynajmniej dojazdówkę.

http://media.autokult.pl/8924612933a970aa1d833d51af5bb95e,800,600,0,0.jpg Kto wpadł na tak genialny pomysł, aby użyć jej jako taksówki, niech mi to ktoś wyjaśni! Poza ekonomicznym silnikiem, który przestaje być ekonomiczny gdy naładujemy do niej 4 osoby, nic w Pandzie nie nadaje się na taksówkę. W dodatku za cenę Pandy można kupić starsze kombi, zrobić mu gruntowny serwis i wozić ludzi, bez obaw, że ktoś nas odprawi do siedziby. Gdybym zamawiał taksówkę, która ma mnie zawieźć na lotnisko i przyjechałaby Panda, zapewne odmówiłbym, bo nie mam zamiaru siedzieć obok swoich bagaży. Takich dziwnych przypadków jest więcej – widziałem Corsę B jako taksówkę, Forda Fiestę, Fusiona, Mercedesa klasy A. To głupi wybór, te auta się do tego nie nadają i nadal nie znajduję odpowiedzi jak można było na coś takiego wpaść. Ale to nie są najgłupsze pomysły na taksówkę, mam zamiar do niego przejść w tym momencie. To samochód, którego nie lubię już na wstępie, a zmuszanie do jazdy nim ludzi, którzy płacą za to, aby ich przewieźć z punktu A do B to zbrodnia! Peugeot 1007 i tu paradoksalnie jest rzecz, która pozornie wydaje się być dobra dla taksówki.http://media.autokult.pl/b557103d4a790509524bfea718fcfba7,800,600,0,0.jpg

Wielkie, elektryczne drzwi, dzięki którym wsiada się wygodnie do przodu. Ale niestety tylko do przodu, bo wejście do tyłu jest proste tylko dla ludzi, uprawiających gimnastykę artystyczną. O bagażniku nawet nie wspomnę, bo w sumie nie ma o czym. Auto pali koszmarnie dużo, bo te drzwi ważą więcej niż dwóch, przeciętnych Amerykanów. Dodajmy do tego kilka osób wewnątrz, no i mamy spalanie na poziomie Mercedesa klasy E, coś potwornego. I nie chodzi już tylko o człowieka, który się tego dopuścił, ale o korporację taksówkarską, która go do siebie wpuściła z tym autem. Strasznie dziwna sprawa z tymi taksówkami i pewnie jeszcze nie raz mnie to zaskoczy, ale pewnie dużo kilometrów przejadę zanim coś ze znaczkiem taxi na dachu, wzburzy mnie bardziej niż Peugeot 1007. A jeśli Wy spotkaliście się z czymś podobnym, to piszcie poniżej.

Źródło zdjęć: http://autokult.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *