Dylemat z sennego koszmaru, Vectra czy Passat?

Tytuł to nie przenośnia, bo gdyby coś takiego mi się przyśniło, chciałbym się obudzić jak najszybciej. Ostatnio natknąłem się na właśnie taki dylemat na jednym forum. Nie pytajcie mnie, jak bardzo nie chcę poznać autora tego pytania, ale dał mi tak dużo do myślenia, że postanowiłem o tym napisać. Dwa wydaje się różne auta, lecz wbrew pozorom bardzo podobne. Oba reprezentują klasę średnią, oba są niemieckie, oba kosztują podobnie, a którego z nich wybrać? Powiem tyle, że dziś nie będzie danych technicznych, usterek, bo te auta wszyscy znamy, skupimy się na bardziej moto-maniackim spojrzeniu.

http://m.autokult.pl/opel-vectra-b-po-lifting-75c646f,630,0,0,0.jpgNo cóż, nigdy w życiu nie przypuszczałem, że stanę przed takim dylematem. Skupiamy się na starszych modelach, Vectrze B i Passacie B5, jak już wspomniałem sporo je łączy, ale przede wszystkim to, że oba są równie ciekawe co patrzenie na topniejący śnieg. Nie trudno się domyślić już po pierwszych słowach, że nie kupiłbym ani Vectry, ani Passata, ale nie rozkminiam tego od strony zakupu za własne pieniądze. Porównajmy te dwa auta, zaczniemy od Opla. Sporo ich u nas jeździ, a ceny są tak skrajne, że aż ciężko się zdecydować – pokiereszowana Vectra za parę tysięcy, czy igiełka za 10 tys. ? Co by nie powiedzieć, to Vectra B ma dosyć solidne silniki, które trzaskają sobie po 300 tysięcy i to nawet na gazie. Nieważne 1.6, 1.8, 2.0 czy diesel, to po prostu mądra konstrukcja, która ma swoje bolączki, ale nie zje naszego portfela. Zawieszenie jest też niczego sobie, a w środku znajdziemy współczesne wyposażenie, jeżeli dobrze poszukamy. Niestety Vectra na naszym rynku jest traktowana gorzej niż przestępstwa w sądzie. http://m.autokult.pl/opel-vectra-2-3d3980b51f2a971016,630,0,0,0.jpgCzęsto jest wołem pociągowym, gdy cieknie jej olej ludzie machają ręką, a gdy zły urok padnie na głowicę to już kaplica, są legendy, że ktoś naprawdę naprawił Vectrę B z walniętą głowicą, ale jakoś w to nie wierzę. Rdza zjada ją dosłownie wszędzie i niewielu się tym przejmuje, a mimo to jeździ ich po naszych ulicach naprawdę sporo. Dużo pochlebnych słów, ale co do niej mam? Spójrzcie tylko na nią, to idealne auto dla człowieka, którego w ogóle nie obchodzą samochody. Zero charakteru, auto nie zachęca mnie do przejażdżki, w środku wydaje się solidna, ale tak naprawdę jest równie tandetna co Daewoo. W dodatku, gdy się nią jedzie ciągle coś nie działa tak jak powinno, hamulce od nowości to jakaś pomyłka, zawieszenie niby okej, ale mogłoby być miększe w mieście i twardsze na autostradzie. Rozumiecie o co chodzi? Vectra nie daje absolutnie żadnej radości z jazdy, w żadnej sytuacji. To po prostu wózek do przemieszczania się, który działa jak zegarek, czasem jej padnie bateria, czasem się poluzuje pasek, ale to drobnostki i wielu osobom to pasuje, ale mi nie. Nie ma w sobie nic przyjemnego, nic nowego, nic twórczego, nic co wywołuje uśmiech na twarzy. Kompletna nuda, kompletny brak wyobraźni przy projektowaniu Vectry B, no może poza tymi durnymi lusterkami, zachodzącymi na maskę, to chyba najgłupszy pomysł na rozluźnienie wizerunku samochodu, jaki widziałem. A co z Passatem?

http://m.autokult.pl/volkswagen-passat-b5-1-99995309d,630,0,0,0.jpg

Naturalnie jest droższy od Vectry, choć w sumie nie wiem dlaczego. Kiedyś utarło się, że Volkswagen to marka premium u nas, a przecież to nieprawda! To auto dla każdego i Passat też taki jest, stara się zadowolić wszystkich i w sumie robi to efektywnie, każdego zadowala po trochu, ale nikt nie powie, w niedzielne po południe – hej przejedźmy się na ekscytującą wycieczkę moim Passatem. Bo to auto również nie ma w sobie ani grama charakteru, ani trochę adrenaliny. Podobnie jak Vectra jest dosyć solidny, niedrogi w serwisowaniu, można sobie wpakować gaz, albo kupić diesla, którym będzie się jeździć 20km tygodniowo i udawać, że się upłaca i że był to złoty interes. Patrząc na Passata i próbując sobie uświadomić, że to moje auto chce mi się płakać. Gdyby Passat miał twarz, na pewno miała by ona ciągle ten sam wyraz. Na pewno znacie ludzi z takimi twarzami, które czy pogrzeb, czy impreza zawsze mają ten sam wyraz na twarzy, zero emocji i właśnie taki jest Passat stylistycznie. Nie wiadomo co sobą reprezentuje i to dyskwalifikuje to auto u mnie. http://m.autokult.pl/volkswagen-passat-varian-ebce934,0,750,0,0.jpgNie wystarczy mi solidny diesel, trochę miejsca w środku i tanie części. Po co mi to, skoro nie będzie mi dawał satysfakcji, gdy siądę za kierownicą? Będę to traktował raczej jak przymus, podobnie miałem z Polo, gdy nim jeździłem, już chyba wolę chorobę weneryczną. To jest właśnie problem zarówno Vectry, jak i Passata, nie mają w sobie za grosz emocji, więc nie przekażą ich swojemu właścicielowi. Szare, ponure, nudne w środku, bez charakteru na zewnątrz, ale za to solidne, tanie w utrzymaniu i dlatego sporo osób staje przed dylematem, który dla mnie jest tylko koszmarem. Ale wybaczcie mi to, jako fan motoryzacji nigdy nie poprę tworu do poruszania się z punktu A i B, bo to nie dla mnie. Samochód to coś więcej, ma być ukojeniem nerwów, uśmiechem na mojej twarzy, adrenaliną, gdy tylko będę miał ku temu okazję i potrzebę i chcę móc się za nim obejrzeć na parkingu. Żaden z tych dwóch tego nie ma. Więc jeśli nie możesz się zdecydować, którego wybrać, Wasz bloger Wam poradzi to co następuje – zrób wyliczankę i kup tego na końcu. Jak zawsze jestem mega pomocny! Miłego dnia, dziękuję za uwagę i przepraszam wszystkich właścicieli Vectr i Passatów, za to, że to aż taka nuda.

Źródło zdjęć: http://autokult.pl

6 Replies to “Dylemat z sennego koszmaru, Vectra czy Passat?

  1. Ale będzie jazda, aż miło będzie czytać. Może i jestem spaczony, ale Vectra B ostatnio zaczęła mi się stylistycznie podobać nawet :/ Nie bijcie za mocno… Za to wnętrze ją dyskwalifikuje, nie mogę patrzeć przez złe wspomnienia na deskę rozdzielczą starszych Opli.

  2. ale ty bzdury piszesz. mam auto za 2tys a piszesz o samochodach na ktore cie nie stac ze to padaka.. prosze cie. pojezdzij vectra a swoim.

    1. Czekałem, aż ktoś to napisze! Piszę bzdury jestem biedny, napisz tam, że jeszcze brzydki, ale przynajmniej nie mam kredytu! Do rzeczy, to czy mnie na coś stać, czy nie to nie jest Twój interes. Druga rzecz, strzeliłeś sobie trochę w stopę, bo Vectrą B miało 5 moich bliskich i jeździłem nim dosyć często. Za to szczerze wątpię, że Ty jeździłeś Scorpio, bo prawie wszystkie nie żyją. A więc tak mój samochód vs Vectra B, cóż za kuriozalne porównanie, ale niech będzie. Scorpio jest większe, ładniejsze, znacznie bardziej komfortowe, ma napęd na tył, jest szybsze, dobrze radzi sobie z LPG, jak Vectra, spala 10 l / 100km w mieście gazu, więc tyle co Vectra B, jest tańszy w eksploatacji. Co przemawia za Vectrą: jest młodsza, został wyprodukowana później i… och skończyły mi się argumenty, jaka szkoda. I przykro mi, ale muszę zaburzyć Twój światopogląd, nie wszystko złoto co się świeci i nie zawsze droższe, młodsze jest lepsze. Użyczę mojego Scorpio, zabiorę na przejażdżkę, pojeździmy z kubkiem kawy po dziurach, później wsiądziemy do Vectry, zobaczymy gdzie będzie więcej plam po kawie, pozdrawiam!

  3. Żeby mieć porównanie, pojeździj nową Vectrą B, lub Passatem B5. Jeździsz często po komisach, próbujesz auta, znajomi mają lub mieli. Porównujesz samochody z różnymi przebiegami, w tym akurat przypadku Passaty i Vectry. Przeleciałeś się max 50 kilometrów każdym egzemplarzem, w którym, nie wątpię, zawieszenie jest już 2 razy wymienione i to na tanie zamienniki, zawory klekoczą, olej ma nalatane 25 tyś km(jeśli tylko tyle), auto już na gazie jeździ 5-7 lat(nie mam nic go gazu, ale bądźmy szczerzy, wykańcza silniki). Przecież takie porównania nie mają sensu. Opla przyrównujesz do Daewoo. Racja. Tylko że ten Opel ma jakieś 15 lat a Daewoo zazwyczaj jest co najmniej 5 lat młodsze, wygląda to tak, że Daewoo zgniło na potęgę, nawet dbane, a Opel traktowany z przymrużeniem oka nadal się trzyma.
    Przypieprzasz się do niemców non stop, jakie to nie są nudne. Mercedes? Żadna nuda, nawet te z rocznika 90-95 (np W124 coupe). do 12-14 tyś znajdziesz b.dobry egzemplarz(goły). Dobra Vectra B po lifcie ’01 lub Pasek B5 w roczniku ’01 to w okolicach 9-12 tyś. Dużo ludzi nimi jeździ, bo są to naprawdę dobre i solidne samochody w tej cenie. Rozumiem, że hulasz sobie wozem za 1000-2000 zł, na codzień, odkąd zrobiłeś prawo jazdy ale nie odradzaj ludziom takich aut jak VB albo B5, jeśli ich stać na samochód do 9-10 tyś. złotych! Dla Ciebie nuda, oklepany model. Ale samochód za tą cenę nie jest po to żeby się podobał, tylko żeby wiernie i bezawaryjnie służył na codzień człowiekowi, który go potrzebuje odpalonego z rana i jeżdżącego bez problemu przez cały jego 5-6 dniowy tydzień pracy . A gdyby się zepsuł, lub doszłoby do okresowej wymiany części eksploatacyjnych to nie straci na tym gaci i jednej nerki, albo w naprawy łącznie włoży więcej niż wartość auta. Czego Ty oczekujesz? cudów jakichś? Cudów to można szukać za 50 tyś i to w 6-7 latkach z klasy średniej. każda marka miała swój styl, tak jak teraz, wszystkie Volkswageny ‚2013 wyglądają z przodu prawie jak Passat. Wtedy była ta sama śpiewka! Chyba nie powiesz mi, że Scorpio chociaż z przodu nie był prawie taki sam jak Sierra(poza gabarytami poszczególnych elementów) albo wszystkie escorty bodajże od 93 roku były jakoś genialnie zmieniane? Chodzi o funkcjonalność i względną bezawaryjność, a na dodatek w miarę tanie części, a nie narzucanie komuś co Ci się podoba, albo krytykowanie samochodów za „nudność”. Zmień nazwę bloga, np. na „miłośnik oldtimerów” albo coś w tym stylu, bo widzę, że faktycznie takimi się inspirujesz. Ale nazwa „Benzyna w żyłach”, zdecydowanie jest tutaj jakimś okrutnym wyolbrzymieniem, treść bloga trochę zalatuje takim typowo angielskim humorem, brzmi jak usiłowanie podrobienia polskiego wydania „Top Gear”. Tylko różnicą jest wartość samochodów, aczkolwiek, ekipa TG także się wyśmiewała ze starych hebli.

    pozdrawiam.

    1. O rany! W końcu po ponad roku doczekałem się konstruktywnej krytyki, uścisnąłbym Ci dłoń gdybym miał okazję. Liczę tylko, że wrócisz i przeczytasz moją odpowiedź. Praktycznie w 80% się z Tobą zgadzam, ale tak sprostujmy te 20%. Nikomu nie odradzam zakupu, ani Vectry, ani Passata, nie jestem zbyt wielkim autorytetem, aż tyle pychy w sobie nie mam. To, że ja jeżdżę autami za 10% wartości przeciętnego auta wynika z wielu czynników, ale to już moja sprawa czym jeżdżę. Wnioskuję, że czytasz bloga od niedawna, albo pierwszy raz, bo ja szanuję wiele niemieckich samochodów, w tym chociażby Mercedesa 190, którego jestem fanem. Zaproponowałeś mi przejażdżkę „nową” Vectrą B, czy Passatem, znajdź mi taką (sam pewnie wiesz, że to praktycznie niemożliwe). Ten blog jest w 100% subiektywny, zresztą jak każdy dziennikarz motoryzacyjny, poza Wikipedią. Różnica jest taka, że w niektórych przypadkach wygrywa porównania ta marka, która lepiej zapłaci dziennikarzowi, a mnie nie płaci nikt, jestem wolnym strzelcem. Masz tu trochę moich wypocin i bardzo Ci dziękuję, że odnosisz się do nich w taki, a nie inny sposób. Vectra B i Passat są autami funkcjonalnymi, trwałymi (co też podkreśliłem), ale jak już wspomniałem DLA MNIE to za mało. I wiem, jestem kompletnym wariatem, ale wolałbym kupić Saaba, który bazuje na Oplu, bo jest czymś oryginalniejszym. Te auta stworzono jako woły robocze i spełniają swoją rolę, ale nigdy nie pozwolę na gloryfikowanie tych aut, bo nie zrobiły absolutnie żadnego kroku do przodu dla motoryzacji i tu chyba się zgodzimy. I właśnie dlatego ta nazwa tego bloga jest adekwatna do tego co reprezentuje, bo nie zawsze chodzi tu o to czy samochód jest praktyczny, ma tanie części, albo czy dobrze znosi gaz, chcę podkreślać, że auto to nie tylko cztery koła i kierownica. Auto powinno mieć duszę, a na to składa się jego rodowód, historia i to co sobą reprezentuje. A ten wpis miał podkreślić, że Vectra i Passat nie reprezentują sobą NIC, są całkowicie nijakie, z podkreśleniem, że mają swoje zalety i dlatego są hitem. I cieszę się, że jest mało takich wariatów jak ja, którzy w ten sposób patrzą na samochody, bo tylko dlatego ten blog jeszcze istnieje, bo mam do powiedzenia coś innego niż Pan Heniek z warsztatu, albo Pan dziennikarz z gazety, której sponsorem jest tudzież była Skoda Auto Poland. Benzyna w żyłach jest okrutna, ale wiesz dlaczego? Bo łamie stereotypu, bo jest odpowiedzią na w kółko te same testy i w polskiej telewizji i prasie. Fakt nie brzmi to skromnie, ale taki już jestem, trzeba być trochę niepokornym, aby w ogóle założyć bloga. A co do Scorpio moim zdaniem wniosło coś nowego w klasie wyższej, trochę świeżości, dynamiki, a to wszystko za bardzo rozsądne pieniądze i te auto po 24 latach komfortem jest w stanie konkurować z 10 lat młodszym Passatem, czy Vectrą. I zgadzam się nie jest najpiękniejszym sedanem świata, ani nawet lat 90, stylistycznie jest bardzo „fordowski”, ale ma w sobie coś charakterystycznego – jest mocarny, napręża muskuły, a gdy mu przyciśniemy i zerwiemy przyczepność, to okazuje się, że nie jest to taki przeciętniak. Dzięki za komentarz, pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *