Opony letnie w zimę? Nie bądź samobójcą!

Dzisiaj krótka refleksja na temat opon + mały poradnik. A ponieważ za naszymi oknami jest już dosyć zimno i pewnie niedługo spadnie śnieg, to tak naprawdę ostatni dzwonek na zmianę opon. Większość z nas zmienia sezonowo opony, niektórzy mają tzw. wielosezonowe, ale są i tacy wariaci, którzy jeżdżą w zimę na letnich oponach i przed tym dzisiaj chcę Was przestrzec. 

http://m.autokult.pl/zimowe-cztery-czy-dwie-d42fb648a,630,0,0,0.jpg

Jakby ktoś zapomniał to opona jest jedyną częścią naszego samochodu, która dotyka bezpośrednio drogi, chyba że jeździsz Citroenem DS. Tak więc warto mieć sprawne i pasujące do panujących warunków atmosferycznych opony. Jeśli wydaje Ci się, że zimowe opony potrzebne Ci są tylko podczas śniegu, to jesteś w ogromnym błędzie. Nie chodzi tu tylko o samą strukturę opony, bieżnik i jej przyczepność. Chodzi w dużej mierze od materiału z jakiego jest zrobiona. Podczas mrozu mieszanka, z której zrobiona jest opona letnia najzwyczajniej w świecie twardnieje, jeśli ktoś mi nie wierzy polecam sprawdzić. Zimowe opony natomiast pozostają miękkie i stąd właśnie bierze się ich przyczepność. Pamiętajmy też, że zalecany bieżnik opon zimowych powinien mieć przynajmniej 4mm głębokości, o co bardzo trudno w przypadku używanych opon. Inną, dosyć ważną kwestią w wypadku opon jest ich wiek, bo ocenia się wytrzymałość opon na maksymalnie 6 lat i po tym czasie może tracić swoje właściwości. Wracając do letnich opon, jeśli uważasz, że wyjście z poślizgu w zimę to kaszkę z mleczkiem, to udowadniasz tylko, że nigdy nie wpadłeś w prawdziwy poślizg. Miałem okazję uczestniczyć w szkoleniu z tego typu kontrolowanego wychodzenia z poślizgu i chyba z 20 razy próbowałem zanim mi się udało, a na drodze nie można zrobić replay. 

http://m.autokult.pl/seit-ende-2012-gibt-es-d-a93447b,630,0,0,0.jpg

Fakt, że sama dobra opona Cię nie obroni, ale dużo łatwiej będzie Ci opanować samochód. Miałem raz taką sytuację, w tylnonapędowym, pożyczonym BMW. Miało opony letnie, a w nocy napadało więcej śniegu, niż przez wcześniejszy tydzień. No i szedłem bokiem na rondzie i nie była to dobra zabawa, bo nie była kontrolowana, kosmos totalny, na szczęście jechałem bardzo powoli. A przy moim pierwszym samochodzie ze zmęczenia za kierownicą straciłem panowanie przy 70km/h i miałem na moim Peugeocie 2 miesięczne opony wielosezonowe. Każdy jest tylko człowiekiem, a od tamtego czasu minęło prawie 3 lata, wiele się zdążyłem nauczyć, choć i tak w tamtej sytuacji zachowałem się najlepiej jak umiałem, aby nie stanąć bokiem na ośnieżonej dwupasmówce, na której ruch był mimo późnej pory nie mały, zredukowałem prędkość, starałem się nie blokować kół hamulcami i z możliwe najmniejszą prędkością uderzyłem w śnieg, który zebrał się na poboczu. Mi nie stało się nic, w samochodzie pękł na szczęście tylko zderzak, a mogło się skończyć dużo gorzej. To było nie lada wyzwanie i nie lada nauczka dla kierowcy z pół rocznym stażem. Teraz czuję się znacznie lepiej za kierownicą, dużo pewniej i choć dopuszczam półśrodek w tym przypadku, to nie uznaje jeżdżenia w całości na letnich oponach w zimę, to nie do przyjęcia. Wiem, że to nie mały wydatek dla wielu, ale wyceniając opony, wyceniacie swoje życie. Wielu (i mi też się zdarzało) zakłada opony zimowe tylko na jedną oś. To też jakieś wyjście, ale zgadywanie która oś wpadnie w poślizg to jak zgadywanie numerów w lotto. Miejmy nadzieję, że zima nas oszczędzi i nie będzie armagedonu, choć lepiej zapobiegać.

Źródłem zdjęć jest strona: http://autokult.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *