Jak radzić sobie z problemem zimy?

Niedługo zaczną się ostre mrozy, tak więc warto sprawdzić sprawność swojego akumulatora, niezbędnego do rozruchu silnika. Skrajne, ujemne temperatury źle wpływają na akumulator, przy starszych modelach wystarczy jedna noc i odpalenie auta rano jest niemożliwe. Jeszcze gorzej jeśli Twoje auto potrzebuje dużo prądu na rozruch! Dlatego warto poświęcić chwilę na dzisiejszy poradnik, aby zapobiegać nieprzyjemnym sytuacjom. 

http://m.autokult.pl/eef96197d5bf8021ff3e5c7c6403811b,630,0,0,0.jpg

Podstawowa sprawa, to czy nasz akumulator ma wskaźnik naładowania. Tzw oczko, musi świecić się na zielono. Jeśli z biegiem czasu intensywność koloru zielonego spada, oznacza to, że nasz akumulator słabnie. Brak koloru, oznacza rozładowanie. Oczywiście najłatwiejszy sposób, to mieć w bagażniku kable rozruchowe, sąsiad, znajomy, czy przejeżdżający powinien być na tyle miły, żeby nas doładować i ruszyć w drogę. Jeśli jedziesz autem na przykład – pół godziny do pracy, to niestety zmartwię Cię, że po wyjściu z pracy znów nie będziesz mieć prądu, chyba że macie garaż. Co w takiej sytuacji? No sprawa jest prosta – trzeba wozić ze sobą kolejny magiczny przyrząd, jakim jest klucz, u mnie jest to 10, sprawdźcie jaki u Was i miejcie go zawsze pod ręką. Po co? A no chociażby po to, aby wykręcić słabnący przez mróz akumulator. Gdy zabierzemy go w ciepłe miejsce, prąd nam nie ucieknie i będziemy mogli wrócić spokojnie do domu. Wiadomo, prościej kupić nowy akumulator i dla osób, które regularnie jeżdżą, a pod maską mają jakiegoś starocia, to jedyne sensowne wyjście, bo na dłuższą metę, jeśli w tym roku prognozy się sprawdzą, noszenie w torbie oprócz kanapek do pracy również akumulator do naszego samochodu, może być kłopotliwe i denerwujące. Ale nawet nowy akumulator może się poddać, jeśli auto trochę postoi. 

http://m.autokult.pl/0435f41a20fcdf352a82ef1653e0c355,630,0,0,0.jpg

W takiej sytuacji, naszym wybawcą będzie prostownik. Zabieramy akumulator do domu, wsadzamy go na noc i rano w jakimś stopniu (w zależności od rodzaju prostownika) będziemy mieli naładowany. Najtańsze i jednocześnie najsłabsze prostowniki kosztują około 30 złotych i naładowanie akumulatora w 100% trwa tyle, że śnieg zdąży stopnieć. Choć w przypadku małych akumulatorów, ładowanie całą noc powinno pozwolić Wam odpalić rano Wasze auto. Pamiętajcie, że częste doładowywanie akumulatora po prostu go niszczy, jak każdą baterię. Jeśli Wasz akumulator rozładował się do 0 i ładujecie go do pełna na prostowniku, należy obowiązkowo sprawdzić poziom elektrolitu i w razie czego uzupełnić, dostaniecie go w każdym sklepie motoryzacyjnym. Litrowa butelka to koszt około 10 złotych. A więc opcji jest kilka: nowy akumulator przed zimą; kable rozruchowe w bagażniku; klucz 10 w kieszeni; prostownik w domu, wybór należy do Was! Dodam jeszcze na koniec, że w niektórych miastach usługę doładowania akumulatora w zimę oferują taksówkarze. W Krakowie taką firmą jest I-Car, więc jeśli macie snoba za sąsiada, albo nikt Wam nie chce pomóc, wykręcacie numer i zgłaszacie dyspozytorce prośbę o naładowanie akumulatora. Koszt od 15 – 20 złotych, więc nie jest tragicznie. Niektórzy cwaniacy mają w pakiecie ubezpieczenia, doładowanie akumulatora w trakcie zimy, wiec nie mają się co martwić. Wyjście zawsze jest, ważne by wszystko robić z głową i być zapobiegawczym. 

Źródłem zdjęć jest strona: http://autokult.pl/

3 Replies to “Jak radzić sobie z problemem zimy?

  1. W tej chwili wiekszosc akumulatorow kwasowych jest bezobslugowe wiec otwieranie go i dolewanie nic tu nie zmieni jezeli aku ma uwalone plyty olowiowe co powoduje jego rozladowanie. Proponuje sie doszkolic w tym temacie panie Możdżeń. Pozdrawiam św.Krzysztof -!-
    |

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *