Co sprawia, że Twój samochód się psuje?

Każdy posiadacz czterech kółek, doświadcza w swoim życiu momentu, w którym przeklina na swoje auto, tudzież na siebie samego. Moment ten, to kosztowna naprawa któregoś z podzespołów. Oczywiście są rzeczy, które z biegiem czasu i kilometrów po prostu się zużywają i ich awaria nie jest zależna od nas. Jednak do wielu usterek przyczyniamy się sami, często nieświadomie i obwiniamy przy tym niesłusznie sam samochód. Dzisiaj tak krótko opowiem o błędach popełnianych przez nas, których skutkiem są poważne awarie samochodu.

Jeśli Twoje auto było wadliwe od samego złożenia w fabryce, albo pochodzi z kraju w którym więcej czasu poświęca się na strajki i wcinanie bagietek to oczywiście nic dziwnego, że nagminnie się psuje. Jednak gdy na przykład urwie się nam wahacz, trudno tu winić samochód lub jego konstruktorów. Otóż nieuwaga kierowcy, ignorowanie wszelkich stuków, puków w zawieszeniu, oszczędzanie na częściach często prowadzą do poważniejszych usterek. Winne są też dziury, których w naszym kraju nie brakuje, ale czy tworzą się one na 20 sekund przed tym jak w nie wjedziemy? No chyba nie, więc jeśli ktoś jeździ po dziurach ze standardową prędkością, niech się nie dziwi, że w zawieszeniu ciągle coś jest nie tak. A widzę sporo takich ludzi, ja osobiście zwalniam gdy widzę głęboką dziurę, ale gdy robię to w Krakowie, spotykam się z ogromnym niezadowoleniem kierowców, którzy trąbią i gestykulują. No nie będę się ładował z prędkością 50 km/h w dziurę o głębokości parunastu cm. Takich dziur nie ma dużo, więc lepiej przejechać po niej powoli niż na wariata. Pośpiech to zawsze zły doradca. 

Sprzęgło to właśnie taki podzespół, przy którym ciężko stwierdzić, kiedy się zużyje, a to dlatego, że w 90% to my jesteśmy winowajcami jego awarii. A najbardziej w momencie, gdy autem jeździ regularnie więcej niż 1 kierowca. Jak wiadomo, każdy ma inną nogę, jedni mają wyczucie, inni nie, ale gdy co chwilę, do auta wsiada ktoś inny i każdy z użytkowników inaczej naciska pedał sprzęgła to chyba jasne, że sprzęgło zużyje się szybciej. Ja moją Nexię udostępniałem co chwilę i szybko się przekonałem, że nie warto, uczcie się na błędach innych (w tym przypadku na moim). Często nowi kierowcy zajeżdżają sprzęgło, skrzynie, hamulce, bo po prostu nie mają pewnych odruchów. Dlatego, gdy już młody zda prawo jazdy, lepiej mu kupić jakiegoś rzęcha do zajeżdżenia, pojeździ chociaż te 10 tysięcy kilometrów i już się wyrobi. 

Częstym źródłem usterek są opony. Niewyważone, łyse, niedopompowane narobią spustoszenia w zawieszeniu, czy hamulcach. Podobnie jest z krzywymi felgami. A wszystkiemu winne jest podejście – jeszcze działa to można jeździć, tak po prostu nie wolno. Pisałem o tym, że o swoje auto należy dbać, a ta notka ma Was uświadomić, że usterki z którymi jeździcie do warsztatu, prawdopodobnie powstały z Waszej winy, a nie, że się zużyły same. Chcę zaapelować do wszystkich, aby sprawdzali stan swojego samochodu. Coś Cię niepokoi? Jedź na stację diagnostyczną, zapłacisz 20-30 złotych za obiektywne sprawdzenie samochodu, dowiesz się co jest nie tak i czy można z tym jeździć czy nie. Takich rzeczy nie zostawia się na potem, bo potem może być za późno. Dzisiaj jest tak krótko, bo chciałbym zadziałać na Waszą wyobraźcie, spróbujcie sobie przypomnieć ostatnią usterkę za której naprawę zapłaciliście więcej niż 200 złotych. A teraz sami pomyślcie, czy któraś z sytuacji opisanych wyżej miała miejsce? A może sami doszliście do tego, jak to się stało, że się popsuło? Czekam na Wasze relacje w komentarzach i mailach. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *