Mój ulubiony Opel

Choć w większości Ople to twory pozbawione jakiegokolwiek charakteru, to zdarzają się rodzynki, o których warto wspomnieć. Nie jest to marka, którą specjalnie lubię, ponieważ od początku swojego istnienia, nie wniosła do motoryzacji absolutnie nic. Poza tym właśnie modelem, który dzisiaj będzie bohaterem notki, a jest to – Opel Omega B. 

O ile pierwsza generacja tego samochodu nie powala na kolana, ani nie sprawia, że chcę się go kupić, to przy Omedze B, która na rynek weszła w 1994 roku nęci mnie jedna myśl – czego banda nudziarzy z Opla musiała się nawąchać, aby zrobić auto klasy wyższej, większe od BMW E39, w dodatku z napędem na tył?! Nie wiem, ale powinni im to aplikować częściej, bo wyszedł kawał dobrego samochodu. Jest duży, ma sporo ciekawych silników, a w dodatku był dosyć tani jak na auto klasy wyższej. Wyglądał dosyć nowocześnie jak na tamte czasy, nieco opływowy, ale nadal ma w sobie jakiś charakter. Stali czytelnicy, pewnie już pamiętają, że czepiam się stylistyki, gdy brak w niej proporcjonalności. I wiecie co, nie myślałem, że to kiedykolwiek powiem, ale wielu producentów mogłoby się uczyć tego proporcjonalnego dobierania elementów nadwozia od projektantów Omegi. Mamy spore, ale nie za duże światła, które w połączeniu z tym grillem wygląda naprawdę dobrze. 

Listwy w kolorze czarnym lub chromowane, w zależności od rocznika, bo co ciekawe Omega była na bieżąco modernizowana. Gdy tylko GM zdawał sobie sprawę, że coś w tym aucie jest nie tak, natychmiast poprawiał lub pozbywał się tego w kolejnych modelach. Wywalono na przykład zbędny zamek od strony pasażera, a w 1996 roku do wyposażenia Omegi doszła automatyczna klimatyzacja, fabryczna nawigacja i 4 poduszki powietrzne! A więc Opel potrafił stworzyć auto z naprawdę dobrym wyposażeniem, którego cena nadal będzie przypominała o tym gdzie został wyprodukowany. Co z silnikami? 4 cylindrowe jednostki o pojemności 2.0 i mocy 116 KM (wersja 8v), 136KM (wersja 16v) dawały sobie radę z masą samochodu i choć w mieście bywały paliwożerne, to na trasie byłeś w stanie zejść poniżej 7 litrów na 100 kilometrów. Wersja 6 cylindrowa z kolei pochodząca z BMW o pojemności 2.5 i mocy 170KM, to raczej silnik, którego lepiej unikać. Drogi w naprawie i bardziej awaryjny od wersji 2.0. Fakt, że ma większego kopa, ale na naszych drogach i tak nie ma gdzie rozwinąć skrzydeł. Była też specjalna wersja 3.0 o mocy 211KM, której nigdy w życiu nie widziałem na oczy. No i oczywiście silniki diesla – 2.0 DTi, który nawet był lubiany, o mocy 100KM, albo 6 cylindrowe 2.5 TD, które miało różne kaprysy, ale nie jeździłem nim, więc znów muszę pominąć silniki diesla. 

Co do prowadzenia, ja lubię samochody z napędem na tył, więc dla mnie Omegę prowadzi się genialnie. Słucha się kierowcy, dobrze trzyma się drogi, a jak chcesz depnąć nie zostaje w tyle. Jest bardzo łatwa w prowadzeniu, więc jak już chcesz auto z napędem na tył, a nigdy takim nie jeździłeś, to zdecyduj się na Omegę. Co do wnętrza, fakt nie poraża, bo jest albo szare, albo czarne, generalnie nudne, ale pseudo drewniane wstawki, tu i tam wyglądają o dziwo dużo lepiej niż w Vectrze. Nie wieję tandetą, a jak już wspominałem wyposażenie jest kompletne, w większości modeli niczego nie brakuje. Jest też wersja z automatyczną skrzynią biegów dla wygodnickich, gdzie zmiana biegów jest płynna, nawet przy wysokich przebiegach. No i przychodzi moment, w którym trzeba się do czegoś doczepić. Omega szybko koroduje, to bolączka Opli, więc nie ma się co dziwić, ale i to udało się im poprawić, choć dopiero w 1997 roku, kiedy to zaczęto ocynkować poszczególne części nadwozia, których korozję zgłaszali klienci (już po 3 latach użytkowania!) a w późniejszej fazie, Omega była cała w ocynku. Dzisiaj możemy kupić Omegę w stanie – katowana, z niewłaściwą blachą, wyposażeniem za jakieś 3 tysiące złotych, albo znaleźć wersję młodszą, która już była pokryta ocynkiem, choć łatwe to nie będzie, bo tych Omeg, nikt nie chciał się pozbywać. 

Mało dzisiaj się skupiam na praktyczności, bo to w końcu klasa wyższa, ale wspomnę o bagażniku w wersji sedan, który pomieści 530 litrów i o wersji kombi, która spokojnie zabierze na tygodniowe wakacje, 5 osobową rodzinę. I choć jest dużo brzydsza od sedana, to warto na niej zawiesić oko, gdy chcesz przewieźć coś więcej niż stertę zakupów. Co do wad i awarii, które trapią użytkowników – wszelkiego rodzaju czujniki w tym aucie dosyć szybko się zużywają, u konkurencji służą przez cały żywot, a tu intensywnie użytkowana Omega, lubi sobie spalić czujnik ciśnienia oleju itp. podzespoły. Zawieszenie mogłoby być lepsze, bo w tym szybko zużywają się tulejki i stabilizatory. Na rynku jest pełno Omeg na gaz i nie ma się co dziwić, bo auto w mieście może wziąć ponad 10 litrów. Niestety standardowa usterka, która pojawia się przy Omedze z LPG, to falujące obroty i to dosyć szybko, bo już po 80 tysiącach na instalacji gazowej. I choć silnik dużo szybciej się nie zużywa, gdy jeździ na gaz, to spalanie nie powala, bo słyszy się o 12 litrach na 100 kilometrów i że to ponoć normalne. Po zadzwonieniu do serwisu Opla, potwierdziłem to, że wersja wysokoprężna TD, to najbardziej awaryjna Omega i lepiej unikać zaniedbanych modeli. 

Ogólnie rzecz biorąc to naprawdę dobre auto, które nie dość że wygląda nieźle, ma w wyposażeniu wszystko to co powinno mieć, to jeszcze jest niedrogie w zakupie i utrzymaniu. Za Omegę w niezłym stanie zapłacicie około 5-6 tysięcy złotych. Nie będzie to oczywiście prestiż Mercedesa czy BMW, ale to nadal klasy wyższa! W dodatku z napędem na tył, więc jeśli będzie trzeba to przyprawi Was o gęsią skórkę. A jak Wasze doświadczenia z Omegą? Czekam na komentarze.

One Reply to “Mój ulubiony Opel”

  1. Mam omcie 3,0 211KM w sedanie różni się od innych tym ze jest obniżona o 15 cm w oryginale. Mogę tez powiedzieć ze to bardzo wygodne auto. Jedyny minus jakiego się dopatrzyłem w mojej omedze to dekle na na zaworach są plastikowe i się krzywią i leci z pod nich, ale są magicy którzy osadzają je na silikonie i jest ok. Spalanie duże wiadomo ale im większe tym większy uśmiech na mordeczce. 🙂 pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *