Obuwie, a prowadzenie samochodu

Dzisiaj będzie krótko, a temat brzmi co najmniej dziwnie, ale jest jak najbardziej poważnie. W moim autorstwie brzmi jeszcze dziwniej, bo nie mam bladego pojęcia o modzie, lecz nie o kroju tu będzie mowa, a o rodzaju obuwia, a może bardziej o samej podeszwie. Bo nawet nie wyobrażacie sobie, jak bardzo istotny jest rodzaj obuwia ubierany do samochodu. 

W zależności od pory roku, nasz ubiór jest różny, a obuwie przede wszystkim. To stopą naciskamy pedały w samochodzie i nawet najlepszy kierowca, przez niewłaściwie dobrane obuwie, może stracić wyczucie. Zimą jest najgorzej, bo mamy obuwie na wysokiej podeszwie i często nie zauważamy nawet, że sprzęgło nadal jest wciśnięte. A to nie dobrze, bo paląc je, skracamy żywot i to znacznie. W jednym z warsztatów samochodowych, usłyszałem, że najczęściej wymieniają sprzęgła w marcu i kwietniu, więc moja teza ma potwierdzenie. Próbowaliście kiedyś jechać w traperach, albo glanach? Kosmos, nie wiesz co dotykasz i jak mocno. Dlatego ja nawet w zimę, ubieram obuwie o niskiej podeszwie, typu podwyższane trampki czy obuwie sportowe. Może i nie jest zbyt ciepło, ale zawsze można zaopatrzyć się w dwie pary skarpet, a przy tym prowadzenie pozostaje w normie. Najbardziej problematyczne jest to w autach małych i starszych, typu Cinquecento, gdzie pedały są bardzo blisko siebie. Ciekawe ilu z Was zdarzyło się nacisnąć w zimę, dwa pedały na raz. Mnie się zdarzyło i już nigdy więcej nie założyłem obuwia zimowego do samochodu. 

Dużo lepiej, mimo twardej podeszwy jeździło mi się w kowbojkach, ale i tak żadne obuwie, nie dorówna za kierownicą klasycznym trampkom lub tenisówkom. Lekkie, z miękką i cienką podeszwą, super sprawa. Są pewnie specjaliści, którzy twierdzą, że nie ma różnicy jakie mają obuwie, zawsze jeździ im się tak samo i Ci specjaliści, zapewne jeżdżą automatem. Ale gdyby wsiedli w manuala w glanach, uśmiech zniknąłby z ich twarzy. Zima to nie jedyne zagrożenie. Wielkimi krokami zbliża się lato, część z nas (ja również) klimatyzacji nie ma i może niektórym zdarzy się prowadzić w klapkach, albo japonkach. Próbowaliście kiedyś? Ja tak, na szybki wypad do sklepu i był to koszmar! Ślizganie na pedale, w pewnym momencie miałem pedał gazu między stopą a klapkiem i już więcej nie siądę za kierownicę z plażowym obuwiem na nogach. Rozwiązaniem wydają się kojarzone wyłącznie z Jezusem sandały  i jest to rzeczywiście dobry pomysł! 

Powiecie, że zwariowałem poruszając taki temat, albo że brakuje już mi pomysłów na notki, ale ani jedno z tych stwierdzeń nie będzie prawdziwe. Niby taka sprawa znikąd, ale ja gdy rozmawiam z jakimś kierowcą, często słyszę „raz mi się zdarzyło dwa pedały na raz nacisnąć – masakra” / „nacisnąłem lewą nogą pedał hamulca przez przypadek” itd. Myślicie, że złe obuwie nie ma wpływu na Wasze bezpieczeństwo za kierownicą? No to się grubo mylicie, bo już nie chodzi o spalone sprzęgło, które mamy obok i ma Was postraszyć, ale także o inną kwestie. Nagle, niekontrolowane i zbyt mocne naciśnięcie pedału gazu, może spowodować zacięcie przepustnicy. W efekcie, obroty silnika zostaną zatrzymane w takiej pozycji, jakiej została przepustnica – 3, 4 a może nawet 5 tysięcy obrotów, auto na biegu, puszczasz z gazu, a tu niespodzianka, auto przyspiesza! Bardzo niebezpieczna, podobna sytuacja może mieć miejsce, gdy z braku wyczucia, ciężkim obuwiem naciśniemy pedał gazu i zaknebluje nam się sprężyna, czy pedału gazu, czy sprzęgła, albo hamulca. Też nieprzyjemna sprawa, powiecie, że to jest 0,5% przypadków, ale żaden z Was nie chciałby się nawet znaleźć w tym promilu ludzi, którym się to zdarzyło, dlatego bierzcie pod uwagę co macie na nogach, zanim siadacie za kierownicę!

2 Replies to “Obuwie, a prowadzenie samochodu

  1. Ja osobiscie jezdze automatem(nie mam zielonego pojecia i nie rozumiem dlaczego europejczycy tak bardzo lubia utrudniac sobie zycie i jezdzic autami ze skrzynia manualna… Nigdy w zyciu nie kupilabym dla siebie takiego samochodu. A zaznaczam, ze kocham motoryzacje i bardzo sie nia interesuje) i probowalam ze 2 razy jezdzic w glanach(takich zwyklych, ciezkich, ze steel’a), szpilek nie nosze. Masakra zupelna, nie wiem jak ktos moze jezdzic w takich buciorach i jeszcze twierdzic ze mu wygodnie xD kiedys, jako malolata owe glany nosilam czesto, teraz praktycznie nie chodze juz pieszo, wiec steel’e poszly w odstawke. Teraz mam dr. Martens i to zupelnie co innego, jak najbardziej nadaja sie do jazdy samochodem, mimo ze rowniez sa to glany.
    Btw. To ja nie wyobrazam sobie meczenia sie ze sprzeglem na codzien(w miescie to musi byc horror, nie zazdroszcze wam 🙂 ), a jeszcze w glanach, czy tam szpilkach(jak wgl mozna w tym chodzic, a co dopiero JEZDZIC???). Ludzie sa strasznie dziwni, czemu tak bardzo nienawidzicie ulatwiac sobie zycia? : o

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *