Mitsubishi Galant – bydle z Japonii

Witam serdecznie! Dzisiaj kolejne auto, które marzyło mi się w latach dzieciństwa. Miałem przyjemność się nawet takim przejechać. Muskularne auto z Japonii, brzmi dziwnie, bo raczej ten kraj kojarzy nam się z autami niższych segmentów, albo z mega fajnymi coupe. A tu limuzyna, a więc dowiedzmy się czegoś więcej o tym niesamowitym samochodzie. 

Oczywiście mówimy dzisiaj o tym najbardziej wyrazistym ze wszystkich generacji Galantów, czyli o VIII. Spoglądając na niego szybko  można się domyślić, skąd się wziął ten tytuł notki. Auto wypuszczone na rynek w 1996 roku, a rok później zdobyło tytuł – japońskiego auta roku. W dodatku muszę stwierdzić, że to jeden z najładniejszych sedanów jaki powstał w historii motoryzacji. Spójrzcie na te linię, na przód i światła, które zdradzają co on do nas mówi – oooj nie zadzieraj ze mną. Jak to bywa z Japońcami z lat 90 – są bezawaryjne i nie inaczej jest z tym. Owszem zdarzały się problemy ciężkie i powtarzające się w wielu modelach jak na przykład psujący się synchronizator skrzyni biegów, ale to nie zmienia faktu, że silnik dociera się przy 200 tysiącach, a zawieszenie to konstrukcja, którą można cały dzień jeździć po belgijskiej drodze. 

Co do tyłu – mamy wielki, może mało praktyczny kufer, ale za to jak pięknie wkomponowany w całość. I nie wyobrażam sobie tego auta bez alufelg, to auto musi je mieć. A dlaczego? Wyobrażacie sobie na przykład Hardkorowego Koksa w dajmy na to w crocsach? Wyglądałoby to idiotycznie! I tak właśnie wygląda Galant bez alufelg. To po prostu nie pasuje! Wersja na zdjęciu obok ma taki delikatny spoiler i dobrze! Niech wiedzą, że nie jestem zawalidrogą. A nie jest, oj uwierzcie mi. Jechałem wersją z silnikiem 2.0 163KM i ma kopyto, choć nie jest lekki, to ta moc daje popalić. Wszystko buzuje, w dodatku Galant przy wyższych obrotach z tym silnikiem brzmi znakomicie. Słabsza wersja 2.0 – 136KM, to w prawdzie tylko 30KM różnicy, ale w przypadku Galanta strasznie to czuć. Nie żebym mówił, że jest słaby, ale brakuje mu do tej doskonałości jaką osiąga wersja mocniejsza. 

Jest też doładowane 2.0 GDi o mocy 145KM, ale i tak lepiej poszukać 2.5 Jest też wersja diesel, ale nie wiem jakim trzeba być ignorantem motoryzacyjnej stylistyki, żeby kupić takie piękne auto z silnikiem traktora pod maską. Cóż za nietakt! Co do serwisowania tego samochodu, trzeba się liczyć z tym, że będzie droższy niż taka Vectra, ale auto też dużo rzadziej się psuje, w dodatku nadwozie, które jest bardzo wytrzymałe i korozja w przypadku Galanta ma miejsce sporadycznie, gdzieś na tylnych nadkolach, a to akurat wyczyn w przypadku aut z lat 90. Takie cudo w dobrym stanie można nabyć za około 7-8 tysięcy złotych! A coś powiedzmy mniej zadbanego, gdzie na pewno trzeba pogrzebać i liczyć się z niedoskonałościami to 4 tysiące nam wystarczy. Ale co dostajemy w zamian! Kawał pięknego, wdzięcznego samochodu, który pali jak smok. No właśnie jeśli chodzi o wady Galanta to flagową jest wysokie spalanie. 9 litrów to takie minimum, a jak się postarasz to weźmie Ci 14-15 litrów, a to już terytorium amerykańskich maszyn. Auto fakt zalet ma nawet więcej niż tu wymieniłem, bo chociażby sam komfort jazdy, czy przestronność wnętrza. 

Pomyślmy co dostaniemy za tą samą kasę? Vectrę B na przykład i jakoś nie widzę tego, że ktoś przejedzie się Galantem i powie – niee, wolę Vectrę. Jeśli tak zrobi to tylko przez to nieszczęsne spalanie. Zawsze coś za coś. W dodatku w modelach za 7-8 tysięcy sam standard będzie wyższy, bo mamy klimatronik, w niektórych modelach automatyczną skrzynię, jeśli ktoś lubi czy skórę jak na zdjęciu, ale to już trzeba by wyłożyć kasę taką jak za Vectrę, ale C. Nieważne i tak będzie lepsze! Producenci takich aut mogliby się uczyć na Galancie, bo na przykład jeśli w zawieszeniu coś pada to jakiś łącznik stabilizatora, czy pękają osłony gumowe, ale sprężyny zawieszenie, wahacze – te podzespoły w wielu modelach do teraz jeżdżą oryginalne. Nie wierzycie? Znajdźcie w pobliżu swojego miejsca zamieszkania Galanta i sprawdźcie, a potem napiszcie tutaj! 

Jest to test więc muszę wspomnieć o tym, że była wersja kombi, ale wyglądała źle, dlatego uwagi jej nie poświęcamy. Samo prowadzenie Galanta jest bajecznie proste, a mi osobiście te gabaryty bardziej pomagają. Jest wersja z napędem na przód lub na wszystkie 4 koła – to auto naprawdę ma ambicje atakować Subaru Legacy, nie śmiejcie się! No i teraz wyzwanie – spróbujcie sobie wyobrazić sytuacje, że stoicie w nocy, na pustej drodze, naprzeciwko niego, on ma zapalony swój sześciocylindrowy silnik, wszystkie światła biją Wam po oczach – zdobędziecie się na odwagę żeby mu powiedzieć – jesteś nudny, brzydki i powolny? Sam bym Was zastrzelił, to świetny samochód, wart każdej złotówki, którą kosztuje. I szczerze? To chyba ostatnia taka wspaniała limuzyna z Japonii. Później było już tylko źle, niestety. Na dzisiaj to tyle, pozdrawiam!

5 Replies to “Mitsubishi Galant – bydle z Japonii

  1. Błędów, oj błędów sporo…
    Nie 2.0 o mocy 166 KM, tylko 2.5 – to „V6” o mocy 163, pojemność ma 2.5, silnik 2.0 ma tak jak później napisano 136… Do tego silnik GDi ma pojemność 2.4 (dokładnie 2351) i moc 150 KM/146 KM (zależnie czy przed czy po lifcie w 2001).
    Wersja z napędem na 4 koło to Legnum, bestia ma moc 280 KM, ale kupić takiego… nie dość że ceny szalone to auta praktycznie niedostępne (to taka wersja jak Evo dla Lancera).
    Co do korozji, niestety nie jest to drobnostka jak pisze Autor – źre nadkola tylne i kielichy – i to bardzo mocno, to właśnie największy problem Galanta.
    Można się zgodzić że (nie licząc Legnum) to właśnie wersja 2.5 jest najlepsza tylko… w stosunku do 2.0 i 2.4 kosztuje jakieś 150% (ten sam rocznik w podobnym stanie), a o ile 2.0 może troszkę słabe, to 150 KM w GDi daje radę (o ile ktoś nie chce lpg, bo do GDi nie montuje się).

    1. Napisałem o mocy 163, a chciałem 136, za szybko piszę i tak wyszło, dzięki za przydatne informacje, mam nadzieje, że sprawdzone!

  2. Mam rok to auto, silnik 2,0 i faktycznie jest pewien niedosyt w mocy. Auto kultowe, mozna się w nim zakochać i pakować w niego kasę jak Naomi Camppel. Skazą jest dla mnie w takim aucie z przodem jak w Maserati drewniana konsola (łatwo mozna zamienic), automatyczna skrzynia (ja nie mam :), trzeba konserwować bo korozja dokucza, zegarek nawala (latwo naprawic). Poza tym silnik nie do zaje…., no i !!! Ja mam pełne ogrzewanie postojowe, wydech ulter, kierownica momo, super audio, zawieszenie KONI. Bida temu kto nie daj Boże mi wiedzie w to autko made in Japan a nie UK.

  3. Kto pisal te brednie? Vectra b masz za 4 tys z 2.5 ze skora i klima. Części tańsze niż do galanta i pali mniej. Wygląd bardziej dostojny ale to kto komu co bardziej sie podoba. Osiągam nieco lepsza vectra. A psuć tez sie psuje mniej niż galant. Wiec te porownanie do vectry mocno nie udane. I jeszcze jedno brzmienie v6 w vectrze jest ładniejsze niż w galancie. Żeby nie bylo mi galant bardzo sie podoba ale kupila mnie vectra i jestem bardzo zadowolony

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *